Masz powtarzający się schemat. Inne imię. Inne oczy. Inny czas… Ale ta sama historia. Znów on: niedostępny, niepewny, niespójny. Na początku iskra, chemia, ekscytacja… A potem czekanie. Cisza. Rozczarowanie. Myślisz: może tym razem się uda. Ale kończy się tak samo. To nie pech do mężczyzn. To Twój wzorzec. I dopóki go nie zobaczysz – będziesz w nim tkwić. Możesz to przerwać. Możesz zacząć wybierać inaczej. Pokażę Ci, jak zrobić pierwszy krok.
1. Zrozum swój styl przywiązania
Jeśli masz styl lękowy, to niedostępność wydaje Ci się atrakcyjna. Pracuj nad przejściem do stylu bezpiecznego. Nie po to, by stać się „idealna”, ale by nauczyć się rozpoznawać, co jest zdrową bliskością, a co uzależnieniem emocjonalnym.
→ Zrozum i zmień swój styl przywiązania
2. Odróżnij intensywność od prawdziwego połączenia
Motylki w brzuchu, ekscytacja, chemia – to nie zawsze prawdziwa miłość. Często to reakcja na niestabilność. Jeśli bliskość była nieprzewidywalna, utożsamiasz niepewność z uczuciem. Tęsknota, napięcie, rollercoaster – wydają się dowodem, że „to jest to”! I zaczynasz ich szukać. To Cię wciąga. Uzależnia. Pochłania. Zatrzymaj się, gdy pociąga Cię niedostępność. Czy to miłość – czy stary schemat?
3. Rozpoznaj wzorzec „ratowniczki”
Masz tendencję do naprawiania? Do wydobywania z niego „potencjału”? Zatrzymaj się. To nie partnerstwo. To iluzja. Masz wtedy poczucie siły i kontroli. Gdy on zawodzi – możesz go ratować. Budujesz na tym swoją wartość. Wierzysz, że wystarczy cierpliwość, miłość, empatia. Że on się zmieni. Że się otworzy. Ale tak się nie dzieje. Zapytaj siebie: gdyby on nie zmienił się ani o centymetr – czy nadal byś go wybrała?
4. Zacznij świadomie wybierać „nudnych” (czytaj: stabilnych)
Z dostępnością emocjonalną jest jak z winem – dziwnie smakuje, jeśli całe życie piłaś spirytus. Ale to, co spokojne, obecne i łagodne – z czasem smakuje znakomicie. Jeśli stabilny mężczyzna wydaje Ci się nudny – to może dlatego, że nie trzeba „zasłużyć”. Nie ma huśtawki. Nie ma napięcia. I nie umiesz bez tego funkcjonować, bo przez lata miłość wyglądała inaczej. Daj sobie czas, by poznać mężczyznę, który nie daje chemii – ale daje spokój. I uważnie obserwuj, co się w Tobie wtedy dzieje.

5. Ulecz swoją relację ze sobą
Im mniej boisz się być sama, tym mniejsze ryzyko, że wejdziesz w relację, by poczuć się „wystarczająca”. Ale jeśli bycie samą budzi w Tobie lęk, łatwo pomylisz minimum – z bliskością. Ulgę, że nie jesteś samotna – z miłością. Relacja nie ma Cię dopełniać. To Ty masz być całością, zanim w nią wejdziesz. Wtedy wybierasz z pełni – nie z braku. Zbuduj życie, które kochasz – niezależnie od tego, czy ktoś w nim jest. Zaplanuj dzień, który Cię cieszy. Czas, na który czekasz podekscytowana. Przestrzeń, w której czujesz się spełniona.
6. Przestań wierzyć, że to Ty „przyciągasz” niedostępnych
Twoje przekonania są fundamentem wyborów. Schematy, które znasz, wydają się „normalne” – i właśnie dlatego wciąż je powtarzasz. Ale to nie musi tak wyglądać. Nie jesteś na to skazana. To nie Twoja wina, że wzorzec się powtarza. Ale to Twoja odpowiedzialność, co z nim zrobisz. Możesz to zmienić – patrząc głęboko w swoje rany i budując nowe, wspierające przekonania. Zadaj sobie pytania: Skąd bierze się ta myśl? Co czuję, gdy w nią wierzę? Kim byłabym bez niej?
7. Pracuj z ciałem
Nie zmienisz schematów tylko przez analizę. Emocjonalna niedostępność tworzy uzależnienie. Przyzwyczajasz się do napięcia, czekania, huśtawki. Twój układ nerwowy traktuje to jak euforię. Dlatego wciąż wybierasz ten sam typ mężczyzny. Nawet gdy wiesz, że to Cię niszczy. Potrzebujesz odzwyczaić swój układ nerwowy od intensywności i rollercoastera. Nauczyć się regulować emocje. Wybierać spokojnie i świadomie. Praktykuj uważność. Oddychaj. Tańcz. Ruszaj się, poczuj siebie, wracaj do ciała. Ono wie, kiedy jesteś bezpieczna. Zacznij go słuchać.
8. Rozpoznawaj czerwone flagi – i reaguj
Mężczyzna dość szybko pokazuje, kim jest naprawdę. Wmawiasz sobie, że on „jest skomplikowany”. Że „daje sprzeczne sygnały”. Że „może jeszcze się ogarnie”. Tak naprawdę widzisz czerwone flagi. Tylko je ignorujesz. Wolisz iluzję. Po głowie wciąż chodzą Ci myśli typu „może to jednak to”, „może to ten”. Jeśli on jest niespójny, zdystansowany, niekonsekwentny, niegotowy, bez inicjatywy – to nie jest Twoje zadanie, żeby go przekonać. Akceptuj tylko pełne zaangażowanie. Naucz się odchodzić. Nie tłumacz, nie czekaj, nie wymyślaj wymówek.
Może wierzysz, że przyciągasz niedostępnych….
Ale pytanie brzmi: czy nadal chcesz ich wybierać? Masz w sobie potrzebę bliskości. Ale też siłę, by nie zadowalać się byle czym. Zamiast analizować, dlaczego on zniknął – zacznij myśleć, dlaczego w ogóle go wybrałaś. To nie będzie łatwe. Ale będzie wolne od iluzji, dramatu i ciągłego bólu. A to naprawdę dobry kierunek. I pierwszy krok do miłości, jakiej zawsze pragnęłaś i na jaką zasługujesz.
→ Zrozum i zmień swój styl przywiązania
Pytania do refleksji:
- Co mnie najbardziej do nich przyciąga?
- Jakie emocje mylę z miłością?
- Kogo bym wybrała, gdyby priorytetem był mój spokój?



